niedziela, 2 lutego 2025

Agnieszka Osiecka o pisarstwie

Bardzo cenię twórczość Agnieszki Osieckiej, w zasadzie od kiedy ją poznałam. Imponuje mi przede wszystkim jako poetka, która pisze (właściwie pisała) sercem. 

Natknęłam się ostatnio na jedną z jej wypowiedzi, która jeszcze bardziej skłoniła mnie ku niej samej. Ta wypowiedź ponadto stanowi kontrargument do słów Olgi Tokarczuk wypowiadającej, zbyt odważne moim zdaniem, stwierdzenie:

Powiedzmy sobie szczerze – literatura nie jest dla idiotów. Ja nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów, żeby czytać książki, trzeba mieć jakieś kompetencje, wrażliwość pewną, rozeznanie w kulturze. [...] Nie wierzę, że przyjdzie czytelnik, który kompletnie nic nie wie i nagle się zatopi w jakąś literaturę i przeżyje tam katharsis. Więc piszę swoje książki dla ludzi inteligentnych, którzy myślą, którzy czują, którzy mają jakąś wrażliwość. Uważam, że moi czytelnicy są gdzieś do mnie podobni.

W sieci zawrzało. Wiadomo. Ale nie mam ochoty roztrząsać teraz tego tematu. Zamiast tego, chcę skupić się na słowach, jakie wypowiedziała Osiecka – są mądre i niewprowadzające podziałów między ludźmi, bije z nich pokora i skromność samej twórczyni:

Pierwsze, co robię, zabierając się do pisania, nie myślę o żadnym odbiorcy, ponieważ czuję, że nieoczekiwane rzeczy trafiają do nieoczekiwanych ludzi i jeżeli bym uważała, mówiąc do koła gospodyń wiejskich, że te panie nie zrozumieją jakichś tam wydumanych filozofii, bym się bardzo myliła, bo w tym kole gospodyń wiejskich mogą być bardzo mądre, głęboko myślące osoby i odwrotnie, myśląc, że ja teraz mówię [...] do studentów z piątego roku psychologii, mogłabym się zacząć straszliwie mądrzyć, a tam by siedziało pełno chłopców i dziewcząt, którzy by mieli ochotę sobie wspólnie pośpiewać. Pierwsze, co robię i zawsze będę robiła, to zapominam o tym, że ludzie są podzieleni na jakieś kasty duchowe. I że ten nie rozumie tego, a ci rozumieją to...

Nie zawsze jesteśmy gotowi odkryć wszystkie sensy ukryte w jakimś tekście, czytając go po raz pierwszy, ale jeśli jakieś znajdujemy, nawet gdy brakuje nam kompetencji, świadczy to o wielkości twórcy. Są książki, które zdarza nam się przeczytać nawet kilka razy w życiu, i za każdym razem, gdy po nie sięgamy, przeżywamy zaskoczenie, ponieważ udaje nam się odkryć coś nowego. Przy kolejnej lekturze dostrzegamy szczegóły, jakich nie dostrzegliśmy wcześniej. Wynika to przede wszystkim z tego, że w każdym wieku jesteśmy na innym etapie dojrzałości, inne problemy nas absorbują, zmienia się nasza percepcja, nabieramy doświadczenia, a z wiekiem i z oczytaniem nasze kompetencje literackie stają się większe. 

Inteligencja nie jest cnotą, za to mądrość już tak. 

***

Myślę, że stwierdzenie Tokarczuk było niefortunnie zastosowanym skrótem myślowym, który wywołał gównoburzę. Jak to zresztą zawsze bywa przy takich okazjach. Niektórym pozwolił poczuć się lepiej ze sobą, dowartościował ich i utwierdził w przekonaniu o własnej wyższości, a innych obraził czy wręcz zbulwersował. Najśmieszniejsze jest to, że mnóstwo z tych ludzi, którzy wypowiadali się na temat słów noblistki, nigdy nie przeczytało żadnej jej książki. Wszyscyśmy się dali wkręcić 😅

Za Tokarczuk! I za Osiecką! Obie dużo wniosły do polskiej kultury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz