Pięć dni pracy przypieczętowuję zwykle pracowitym weekendem. Staram się ogarnąć wtedy pranie, sprzątanie, gotowanie i zakupy, bo wiadomo – nie mam na to czasu w tygodniu. Dziś jednak zaniemogłam. Południe, a ja wylegując się w łóżku, zwracam się do M.:
– Czy mógłbyś obrać ziemniaki? Zrobię później pierogi.
– Dobrze – odparł.
– Dziękuję. A mógłbyś je też ugotować?
– Dobrze.
– A wyskoczyłbyś jeszcze do sklepu po ser i mąkę?
– I co jeszcze? – dopytał z leciutkim poirytowaniem.
– Może zrobiłbyś mi jeszcze kawkę?
Ten spojrzał na mnie wymownie i dodał:
– Ale wiesz, że to już perwersja?
– Od razu perwersja! Może pobawimy się dzisiaj? Ja będę księżniczką, a ty sługą.
Dobrze, że byłam w miarę daleko, bo by mnie jeszcze opluł, gdy parsknął śmiechem. I tak będę dzisiaj księżniczką. Niech dom się zawali, pranie wypełznie z kosza, zwierzęta oblepią się brudem, my wszyscy w nim utoniemy, a dzieci pomrą z głodu.
Żartowałam. Wstaję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz