sobota, 30 listopada 2024

perwersja

Pięć dni pracy przypieczętowuję zwykle pracowitym weekendem. Staram się ogarnąć wtedy pranie, sprzątanie, gotowanie i zakupy, bo wiadomo – nie mam na to czasu w tygodniu. Dziś jednak zaniemogłam. Południe, a ja wylegując się w łóżku, zwracam się do M.:

– Czy mógłbyś obrać ziemniaki? Zrobię później pierogi.

– Dobrze – odparł.

– Dziękuję. A mógłbyś je też ugotować?

– Dobrze.

– A wyskoczyłbyś jeszcze do sklepu po ser i mąkę?

– I co jeszcze? – dopytał z leciutkim poirytowaniem.

– Może zrobiłbyś mi jeszcze kawkę?

Ten spojrzał na mnie wymownie i dodał:

– Ale wiesz, że to już perwersja?

– Od razu perwersja! Może pobawimy się dzisiaj? Ja będę księżniczką, a ty sługą.

Dobrze, że byłam w miarę daleko, bo by mnie jeszcze opluł, gdy parsknął śmiechem. I tak będę dzisiaj księżniczką. Niech dom się zawali, pranie wypełznie z kosza, zwierzęta oblepią się brudem, my wszyscy w nim utoniemy, a dzieci pomrą z głodu.

Żartowałam. Wstaję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz