Po dzisiejszej wizycie u Ziębuszki doszłam do wniosku, że wspólne spotkania powinny być wielogatunkowe. Jak widać, nie tylko ludzie potrafią znaleźć wspólny język. Przyznaję, że suczkom, Gai i Koko, musiałyśmy trochę pomóc, ale najważniejszy jest efekt.
Da się? Da się!
Teraz czekam na nowe "dziecko", które ma się pojawić w domu Koko – i trzymam kciuki, żeby panienki, Koko i Mania, się dogadały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz