niedziela, 24 listopada 2024

rozmowa sprzed lat

Bardzo dawno temu, minęło już ponad dwadzieścia lat, poznałam starszą panią, z którą współdzieliłam szpitalną salę. Kobieta cierpiała na niewydolność nerek, dlatego co drugi dzień musiała poddawać się dializie. Doskwierała jej również zbytnia łamliwość kości, którym przez zabiegi, jakim cyklicznie się poddawała, po prostu brakowało wapnia. Opowiadała o swoim aktualnym życiu, ale też o przeszłości, co wzbudzało we mnie wtedy ogromne współczucie. Jako mała dziewczynka straciła mamę i była wychowywana przez ojca oraz jego nową żonę. Gdy małżeństwu urodziły się wspólne dzieci, przestano zwracać na nią uwagę i jakkolwiek się o nią troszczyć. Jej codzienność polegała na usługiwaniu młodszemu rodzeństwu oraz zawsze zmęczonej i niezadowolonej macosze. Nigdy nie dostała ani nowych butów, ani nowego ubrania, ani prywatnej przestrzeni, co wywołało w niej poczucie gorszości i nieadekwatności. Zawsze czuła się jak niepasujący do niczego element przeszkadzający wszystkim wokół. Swojego czasu, jak sama stwierdziła, wylała hektolitry łez, próbując poradzić sobie z bardzo niewygodną przeszłością. 

I chyba sobie poradziła. Gdy ze mną rozmawiała, okazywała cały wachlarz emocji zrodzonych w jej wnętrzu, spod których wyłaniało się światło uzewnętrzniane poprzez ciepły, serdeczny uśmiech. Pamiętam, że nie mogłam wyjść z wrażenia za każdym razem, gdy dostrzegałam w jej spojrzeniu radość. Niezakłamaną, szczerą radość. Któregoś dnia odważyłam się zapytać:

– Jak to możliwe, że udaje się pani być szczęśliwą, skoro tak dużo złego wydarzyło się w pani życiu?

– Żyję tu i teraz, dlatego tu i teraz wybieram być szczęśliwa – odpowiedziała lekko.

– Co to znaczy?

– Przeszłości już nie ma, a przyszłości nie znamy, jedyne, co możemy, to dokonać wyboru w tym momencie, dlatego w tej właśnie chwili wybieram, że będę się cieszyć rozmową z tobą. Ciekawe, dokąd nas zaprowadzi.

– Wszystko jasne, ale nie zawsze znajdujemy się w okolicznościach, w których możemy być szczęśliwi. Na przykład gdy ktoś wyrządza nam krzywdę i nie możemy nic na to poradzić? Co wtedy?

– Wtedy też mamy wybór – odparła – Postąpić w zgodzie z naszym systemem wartości albo wbrew niemu. Najważniejsze dla mnie to żyć tak, żeby nie krzywdzić siebie i drugiego człowieka.

– Czyli?

– Czyli to, czy zachowasz człowieczeństwo, czy też nie, jest twoim wyborem, jakiego dokonujesz właśnie tu i teraz. Zanim cokolwiek zrobię, zawsze zadaję sobie pytanie, czy nie skrzywdzi to mnie albo kogoś innego, a ponieważ cenię sobie spokojny sen, wybieram rozwiązania zgodne z moim systemem wartości.

– Ach! Czyli chodzi o wybór?

– Tak – odparła z przekonaniem – Człowiek zawsze ma wybór. Nawet w najcięższych warunkach.

Po tych słowach zaczęłyśmy rozmawiać o literaturze obozowej, o ekstremalnych warunkach, w których przyszło żyć i decydować wielu ludziom. O postawach ludzkich, o słabościach i pułapkach, w które ciągle wpadamy... Nigdy nie podziękowałam starszej pani za wspólne rozmowy, które okazały się dla mnie bardzo wzbogacające. Czy moja wewnętrzna wdzięczność ma jakąś wartość?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz