Kolejka do kasy była wyjątkowo długa – przed nami z pięć osób, a za nami z dwa razy więcej. Gdy cierpliwie czekaliśmy na swoją kolej, obok nas stanęła starsza pani opierająca ciężar swojego ciała na sklepowym wózku. Od razu dostrzegłam, że oprócz zakupów miała w nim również kule.
– Przepuśćmy panią – powiedziałam cicho do M.
– Przepuśćmy?! – wrzasnęła nagle kobieta stojąca za naszymi plecami – Nie ma, przepuśćmy! Każdy musi odstać swoje!
Ten wrzask, nagły i niespodziewany, wpędził mnie w stan przerażenia, choć nie od razu wiedziałam, dlaczego. M. spokojnie odwrócił się w stronę rozjuszonej kobiety i wymownym spojrzeniem zasugerował jej, że starsza pani nie może stać długo w kolejce.
– Nie obchodzi mnie to! – wykrzyczała kobieta – Jak jest się kaleką, to się do sklepu nie chodzi!
– Czy pani piła? – zapytał M.
– Za swoje piję! – odparła rozmówczyni i na szczęście przestała krzyczeć.
Chwilę później, gdy starsza pani wyłożyła już swoje zakupy na taśmę, podszedł do nas kasjer i zaprosił do nowo otwartej kasy. Kobieta z butelką w ręce podążyła za nami i ostatecznie i my, i ona skończyliśmy zakupy szybciej niż przepuszczona przez nas klientka.
– Co tak długo? – zapytał mężczyzna czekający na kobietę przed sklepem.
– Długo! – ryknęła głośno – Bardzo długo, bo prostakom zachciało się przepuszczać innych w kolejce! Jak zaraz podejdę i im wpierdolę, to im się odechce! Kurwa! Popierdoleńcy jedni! Prostaki!
Starliśmy się z nałogiem, nie z kobietą. Wiem to 😥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz