wtorek, 17 grudnia 2024

ptaszki w klatce? o, nie!

Metro to jednak osobliwe miejsce. 

Przechodziłam akurat z jednej linii do drugiej, gdy śmignął mi przed oczami znajomy człowiek. Na szczęście śmignął nie tak szybko, bym nie zdążyła go szturchnąć. Zatem szturchnęłam, z wyczuciem, a jednak – jak się za chwilę okazało – skutecznie. W rozbiegu minął mnie i oddalił się o jakieś 2 metry, ale gdy obejrzał się za siebie i rozpoznał we mnie znajomego człowieka, rozpostarł ramiona jak jastrząb i skierował się w moją stronę. W odpowiedzi rozpostarłam swoje – jak sokół – i uściskaliśmy się na powitanie. Później poświergotaliśmy chwilkę – jak te ptaszki – i każde z nas ruszyło do swoich spraw.

Ach, my, ptaszki w metrze. 
Ach, Akrobata, bardzo miło było go dziś zobaczyć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz