Cały ten błękit. To książka o prawdziwej miłości i trosce, o obecności bliskiej osoby w momentach, gdy najbardziej jej potrzebujemy, o empatii i wzajemności, ale przede wszystkim o bólu, który jest nieodłącznym elementem każdego ludzkiego życia. Będę potrzebowała kilku dni, żeby historia, którą właśnie skończyłam czytać, ułożyła się miękko w moim sercu. Na razie przygniata i rozwarstwia, budząc trudne do udźwignięcia uczucia, ale pozwala też wierzyć, że dziecięca naiwność i wiara w dobro w ludziach mają sens, że nawet jeśli zostaniemy dotkliwie zranieni i poturbowani przez ludzi czy życie, zawsze pojawi się na naszej drodze ktoś, kto rozproszy mrok.
💫💫💫
Chloé podnosi butelkę do ust, delektuje się winem przez kilka sekund, a potem mówi:
– Miałam dokładnie takie samo uczucie. Trzeba uważać.
– Na co?
– Żeby nie przespać życia. Wszyscy mamy do tego skłonność.
💫💫💫
– Tak, ale dlaczego ty?
– Dlaczego ja? Dlaczego nie ja? To wielka loteria wszechświata i tyle.
💫💫💫
Joanné po raz ostatni patrzy w jego bystre zielone oczy za okularami w zielonych oprawkach. Zdaje sobie sprawę z człowieczeństwa, którego dowiódł, i trudu, z jakim mu to przyszło. To właśnie stara się mu przekazać tym ostatnim długim spojrzeniem. Swoją wdzięczność.
💫💫💫
[...] czasami pozwalamy, żeby nasze uczucia nas osłabiały. Miłość, ta prawdziwa, zawsze powinna sprawiać, że czujemy się więksi. Nigdy na odwrót.
💫💫💫
Zanim da się życie, trzeba je kochać i sprawić, że będzie kochane.
💫💫💫
Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód.
💫💫💫
Tak bardzo przywykliśmy do rozpamiętywania tego, co było, lub prób wybiegania w przyszłość, że rzadko jesteśmy naprawdę obecni w sobie.
💫💫💫
Zawsze się czuje takie rzeczy. Pęka ostatnie ogniwo i wiesz, że możesz odejść.
💫💫💫
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz