Zastanawiałam się nad tym, z czym wkraczam w nowy rok. Chyba siłą rzeczy, ponieważ ten okres nastraja do przemyśleń na temat miejsca w życiu. Przejrzałam wpisy z tego okresu z ubiegłego roku i zauważyłam od razu, jak wiele się we mnie zmieniło. Może dojrzałam, to na pewno, ale też poukładałam sobie w głowie kilka ważnych spraw, co zaowocowało głębokim spokojem i może nawet nudą, przed którą cały czas staram się wzbraniać. Częściej dokonuję świadomych wyborów, a coraz rzadziej działam impulsywnie, pod wpływem mechanizmów, jakie dawniej kierowały moim życiem. Myślę, że nie jest idealnie, ale idealnie być przecież nie może, więc cieszę się z każdego, nawet najmniejszego, osiągnięcia i widzę jednocześnie, nad czym jeszcze powinnam popracować. Jak już napisałam wcześniej, otwieram się na nowe, które, czy tego chcę, czy też nie, zjawi się w moim życiu tak samo jak w życiu każdego innego człowieka. Tego jestem pewna i wiem też, że na pojawienie się większości spraw nie będę miała żadnego wpływu, będę go natomiast miała, gdy trzeba będzie zareagować. To właśnie ona, reakcja, będzie moim wyborem. I niekoniecznie zawsze podejmę właściwą decyzję, ale na pewno zawsze postaram się, by była ona świadoma, pamiętając, że każda pociąga za sobą konsekwencje, na które trzeba będzie się nastawić. I wziąć odpowiedzialność.
Odczuwam wdzięczność za wszystko, co wydarzyło się w przeciągu minionego roku. Nie zawsze były to miłe i oczekiwane zdarzenia, czasami nawet postąpiłam nie tak, jakbym chciała, ale wszystkie czegoś mnie nauczyły. Dostrzegłam na przykład, że alergicznie reaguję w sytuacjach, gdy ktoś próbuje dowartościować się moim kosztem. Wtedy reaguję z całą mocą, jaką mam w sobie. Uczyłam się tego przez lata, a teraz przyszło samo, co oznacza prawdopodobnie, że skutecznie wyzwoliłam się z roli ofiary. Jeszcze trochę wody musi upłynąć, zanim podobne doświadczenia się skończą.
Niech nowy rok okaże się dobry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz