Przeczytałam Ostatnią arystokratkę (cz. 1., po pozostałe pewnie nie sięgnę, ale tę jedną warto znać) Evzen Bocek! Zbłądziłam w zakamarkach Internetu i dobrze na tym wyszłam. Język prosty, stylizowany chyba na mowę kilkunastolatki, ale treść pochłaniająca, chociaż lekka i przede wszystkim odmóżdżająca! Uśmiałam się jak nigdy 😂 Czy polecam? Polecam!
💫💫💫
[...] przypomniało mi się, jak ojciec opowiadał kiedyś dowcip o rosyjskich astronautach, którzy mieli lądować na słońcu, ale żeby ich nie spaliło, lądowali w nocy. Ciocia Jess nie widziała w tym nic śmiesznego.
💫💫💫
Jeśli ktoś chciałby wyrobić sobie pogląd o arystokracji u schyłku XX wieku i jako jej typowego przedstawiciela wybrałby mojego ojca, musiałby stwierdzić, że szlachcic większość czasu spędza na uczeniu psów aportowania papuci i żyje w permanentnym strachu przed komornikiem.
💫💫💫
Józef ma grypę zawsze, kiedy istnieje zagrożenie, że musiałby coś zrobić.
💫💫💫
Podobno prawdziwy arystokrata ma zakodowane w genach, by nie kłamać, nie kraść, nie skarżyć się i niczemu się nie dziwić. Najwyraźniej nie jestem prawdziwą arystokratką.
💫💫💫
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz