Od 2020 roku planuję wyjechać do Suntago (park wodny), powzięłam zatem postanowienie, że zrobię to w czasie tegorocznych ferii zimowych. W końcu dopiero 2026, opóźnienie wcale nie jest tak duże, jakby się mogło wydawać. Chciałam zabrać ze sobą córki: Zuzu (Nieletnią) i Myszę (Nastolatę), którym od dzisiaj zmieniam imiona na blogu. Głównie przez wzgląd na podobieństwo poprzednio obowiązujących nazw: może nie fonetyczne, ale semantyczne na pewno. Zresztą już dawno chciałam to zrobić.
Wracając do sedna: plan był taki, że gdy tylko rozpoczną się ferie, zrobię dziewczynom niespodziankę i zabiorę je na wycieczkę. Układałam w głowie strategię już od początku roku i do ubiegłego tygodnia wszystko zmierzało we właściwym kierunku. Nawet infekcja Zuzu zdążyła rozpocząć się i zakończyć na tyle wcześnie, że w poniedziałek, bez narażania jej na utratę zdrowia, mogłyśmy wyruszyć. Z atrakcji wodnych w czasie ferii zaliczyłyśmy dotychczas wyłącznie oglądanie Wodospadu Niagara – mój katar w sposób niemalże fotograficzny odzwierciedla tamtejsze widoki. Zastanawiam się, czy nie uczynić z niego płatnej rozrywki.
Kociara powtarzała mi wielokrotnie: „Jak nie wypali plan A, przejdź do planu B. Jak z B też coś pójdzie nie tak, zrealizuj plan C”. Liter w alfabecie na szczęście jest dużo, dlatego nigdy nie ma ryzyka porażki. Jak nie plan A, to B. Jak nie B, to C, a ostatecznie i Z. „Zawsze jest jakieś wyjście awaryjne” – powiedziałby przecież Władysław Kolęda.
Tak więc awaryjnie zainwestowałam w kilka nowych buczków i z przyjemnością realizuję któryś z planów. Może C? Wyjazd do parku wodnego na pewno nie uda się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Plan jest taki, że wybierzemy się w czasie wakacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz