Byłam dziś w Empiku i spędziłam w nim chyba z dwie godziny w poszukiwaniu czegoś do poczytania. I co? I pstro. Nie udało mi się znaleźć niczego sensownego, a szukałam w wielu dziedzinach. Zajrzałam oczywiście również na półkę z książkami dotyczącymi samorozwoju i doszłam do wniosku, że większość z nich powiela te same treści, coraz częściej w komercyjny sposób, czyli taki, jaki zupełnie mi nie leży. W literaturze, oprócz treści, doszukuję się również piękna, plastyczności słowa, przestrzeni pozostawiającej margines na własną refleksję. Większość pozycji to teksty w postaci poradników z zaznaczonymi wyraźnie nagłówkami, a sam zawarty w nich przekaz uproszczony do granic możliwości. Jak zauważyłam, większość autorów to youtuberzy prezentujący pisemnie wypowiedziane wcześniej w podcastach zdania. Jest w nich jakiś sens, i owszem, ale ja szukam zdecydowanie czegoś innego.
Nie znalazłam niestety polecanej mi przez Kali książki pt. Cały ten błękit Mélissy Da Costy, a chciałam ją mieć w wersji papierowej. I trochę spanikowałam, bo ferie za pasem, a ja nie jestem na nie przygotowana 😅 Nic to, zamawiam buczka.
Polecicie coś dobrego?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz