środa, 2 kwietnia 2025

spełnienie marzeń

Miałam wybór: zapaść się w sobie albo zmierzyć się z tym, co niewygodne. Wybrałam to drugie. Zdecydowanie! Jedną z myśli, jaka mi wówczas przyświecała, była myśl dotycząca moich własnych dzieci i tego, kim chcę być w ich oczach. A chciałam być mamą, która walczy, która się nie poddaje i bez względu na wszystko rusza do przodu. Chciałam, żeby wiedziały, że można odnaleźć światło nawet w najbardziej mrocznych momentach życia. Nie chciałam, żeby widziały mnie złamaną, pokonaną przez doświadczenia pojawiające się na drodze istnienia.

Czy mi się to udało? W dużym stopniu na pewno. W wielu momentach wolałabym okazać się silniejsza, bardziej zorganizowana i wytrwalsza. Myślę jednak, że małe porażki też były ważne. Skąd miałyby wiedzieć, że się podnoszę, jeśli nie widziałyby żadnego mojego upadku? 

Są moją siłą i motywacją. Sensem życia, dzięki któremu staram się wybierać właściwie. I chociaż nie jestem idealną mamą, jednego jestem pewna: w ich otoczeniu spełniam największe życiowe marzenie o posiadaniu rodziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz