Przeszłam dziś po sali, żeby zajrzeć do zeszytów uczniów, chcąc upewnić się, że wszystko, co najważniejsze, mają w nich zapisane. U jednej z dziewczynek na każdej stronie dostrzegłam rysunki, które ewidentnie przypominały moją podobiznę.
– A to co to? – zapytałam.
– Fajne ma pani stylówy, to sobie rysuję.
– Aha.
😂😂😂
I zrobiło się zabawnie. Tak dla równowagi po środowym zebraniu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz