niedziela, 5 października 2025

życia mała garść

Rozgadałam się. Wiem. Ale tak właśnie działa na mnie poezja, w szczególności poezja Osieckiej, i nic na to nie poradzę. Porusza mnie, ożywia emocjonalnie, choć może niepotrzebnie, bo z reguły emocje kipią we mnie jak woda w rozżarzonym rondlu. Wczorajsza uroczystość pozwoliła mi dostrzec, jak bardzo blokuję własną ekspresję. Głównie z powodu wstydu przed tym, co naprawdę czuję. A są to często skomplikowane odczucia, mieszanka tęsknoty i żalu, miłości i zawodu, nadziei i rozczarowania, radości i lęku. Boję się też odsłonięcia, chociaż w przestrzeni między wierszami na wiele sobie pozwalam.

takie to moje życie

przecież wiesz

jego mała garść

a w niej okruchy wrażeń

tych złych i dobrych

i niespełnionych marzeń

chowam je do kieszeni

by nie wypadły przypadkiem

na krętej drodze do siebie

Cóż więcej mogę powiedzieć? Nie bać się już emocjonalnej otwartości, jeśli ukrywanie prawdziwych uczuć to czasami jedyny sposób, by ochronić własną wrażliwość? Wstydzić się, że jeśli się kocha albo cierpi, to całym sercem? Że ma się pragnienia, które nie mogą być zaspokojone? Że jest się człowiekiem z krwi i kości, ale też z duszy? A może najważniejsze jest to, że jestem świadoma procesów, jakie zachodzą we mnie, i wiem, że ekspresja przynosi mi ukojenie, dlatego sobie na nią pozwalam. 

Stworzyć bezpieczną przestrzeń, w której znoszą się wszystkie ograniczenia. 
To przestrzeń między wierszami. Oto odpowiedź na moje pytania.

O życiu, jakie dobrze znam, pięknie zaśpiewał Piotr Cugowski. 

Posłuchacie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz