Z festiwalu wróciłam z upominkami od Ziębuszki. Świetnymi na jesienne chłody i wieczory spędzone w miłym towarzystwie. Piękny zielony szal i wino, najlepsze z najlepszych. Wybrane wszak przez Sekretarza, a Sekretarz na winach, szczególnie tych francuskich, dobrze się zna, bo ma, jak podobno sam stwierdził, kuzyna we Francji. No z takim znawstwem nie ośmielę się polemizować 😀 Jak już zdarzy się ten wieczór, w czasie którego skosztujemy winnego przysmaku, z pewnością będę mogła tylko potwierdzić. Tymczasem czekamy na okazję. Bez okazji ani rusz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz