niedziela, 5 października 2025

na fali Osieckiej

Pozostaję pod wrażeniem festiwalu. Dźwięczą mi w uszach słowa piosenek przedstawionych w przeróżnych interpretacjach, ale jedna utrwaliła się w sposób szczególny Jej siłą, tzn. siłą wykonania, była moim zdaniem aranżacja. Młoda, piękna, szczupła i delikatna kobietka weszła na scenę z telefonem w ręce i symulując wyszukiwanie wybranka serca na portalu randkowym, odrzucała kolejno pojawiające się oferty. Chciała znaleźć przecież kogoś na stałe, to nie mógł być nikt przypadkowy. 

Zadałam sobie trud wyszukania jej w zasobach Internetu, ale niestety nie natrafiłam na właściwy trop. Przejrzałam wszystkie możliwe wykonania opisywanego przeze mnie utworu i klops. Nie ma. Pozwolę sobie w związku z tym umieścić tu jedną z propozycji, jaka moim zdaniem wyróżniła się na tle pozostałych, choć zdecydowanie różni się od tej z festiwalu.

Ten utwór Agnieszki Osieckiej wywołuje we mnie przede wszystkim wzruszenie. Poznałam go dawno temu. Jego słowa wzniecają sentyment. Prawdopodobnie sam los sprawił, że spotkaliśmy się z M., takiej perły nie umiałabym wynaleźć sama. To właśnie on jest tym kimś na stałe, kimś, komu rodziłam weselne dzieci, z kim chciałam dzielić wszystkie radości i troski życia i przy kim chciałabym się zestarzeć. W tym względzie uważam się za szczęściarę. 


Za wspólne życie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz