niedziela, 14 września 2025

walidacja

Większość ludzi ma problem z przyjmowaniem krytyki. Zawsze jest nieprzyjemnie, kiedy trzeba się zmierzyć z niewygodną prawdą, której odsłonięcie podważa stworzony w umyśle wizerunek nas samych. A jeszcze nieprzyjemniej jest wtedy, gdy kierowana w naszą stronę reprymenda jest bezzasadna, niekonstruktywna, służąca dewaluacji naszej osoby. Ma to zwykle związek z mechanizmem projekcji, jaką stosuje się względem kogoś po to, by samemu poczuć się ze sobą lepiej. 

Czy można się przed tym obronić i mimo płynących z zewnątrz przykrych komunikatów zachować wewnętrzną stabilność?

Można! Mam na to jedną radę:

Przestań być łasy/łasa na komplementy!

Budowanie własnej wartości na podstawie pozytywnej opinii z zewnątrz tworzy lichy konstrukt, nie pozwala umocnić się w sobie i uniemożliwia stworzenie stabilnego JA, ponieważ zależne jest ono od tego, co zewnętrzne, a to, co zewnętrzne, jest po prostu nietrwałe. Nie dziwi zatem, że przy tak zbudowanym JA każda krytyka, zarówno zasadna, jak i bezzasadna, dotkliwie rozwarstwia. Traci się to, co wcześniej zostało dane, i pozostaje się z egzystencjalną pustką. 

Jeśli ktoś dojrzewał w rodzinie, w której nie brakowało wsparcia, akceptacji czy uznania, a każda krytyka była konstruktywna i służyła naprawie niedoskonałości, w procesie wzrastania zbudował mocny wewnętrzny fundament. A ponieważ był widziany, mógł zobaczyć i zdefiniować samego siebie. Nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia. Wielu ludzi wchodzi w dorosłość z bagażem trudnych doświadczeń, często związanych z przemocą. Czasami mija bardzo dużo czasu, zanim udaje im się odkryć samych siebie. Ale można to zrobić! Głównie poprzez wewnętrzne umacnianie.

Żyję, rozmawiam ze sobą, i samej sobie zadaję pytania. O to, czy moje zachowanie było w porządku, czy zadanie wykonałam właściwie, czy dobrze wyglądam, czy przygotowany przeze mnie posiłek był dobry, czy moja pisanina jest wartościowa, czy postąpiłam słusznie. A kiedy z zewnątrz pojawia się komplement albo krytyka, pytanie o ich zasadność (jak w znanym teleturnieju) kieruję NA SIEBIE! I sama sobie na nie odpowiadam. Najszczerzej, jak umiem. To jest właśnie umacnianie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz