już od dawna nie ma cię
w zasięgu ręki i w skrzypnięciu drzwi
a jednak – przechadzasz się nocą
główną ulicą mojego umysłu
i wciąż wykonujesz ruchy
zastygłe w przestrzeni sprzed lat
kurczę się w sobie jak dawniej
powtarzam szeptem – to tylko sen
to tylko echo tamtych chwil
rozkołysane zimnym wiatrem
mknące na oślep przed siebie
trafiło przypadkiem do moich drzwi
niech sól rozsypana na progu
chroni mnie dzisiaj przed snem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz