anioł stróż nie zjawia się na zawołanie
ale na ciche łkanie w poduszkę
na potrzebę złamanego serca
na błądzące w otchłani myśli
na ratunek w postaci czyjejś obecności
I zawsze zjawia się wtedy, gdy najbardziej go potrzebujesz. Podobnego cudu doświadczyłam wiele razy w swoim życiu i często w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Objawiał się w pozornie mało znaczących gestach, ratując mnie przed unicestwieniem. Czasami to ciepły uśmiech przypadkowo napotkanej i nieznajomej osoby, innym razem deklaracja wsparcia albo życzliwe słowa, a czasami słodki cukierek w kolorowym papierku.
Czy tobie też zdarzyło się być czyimś aniołem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz