wtorek, 19 sierpnia 2025

wzajemność

Pamiętam taką jedną z rozmów z Krysią. To było w okresie jej choroby. Gdy ją odwiedziłam, była w bardzo złym stanie, ponieważ chemia, jak to chemia, spowodowała ogromne osłabienie i spustoszenie w jej organizmie. 

– To zadziwiające, że twój mąż jest teraz w tak znakomitej formie – wyraziłam zachwyt i zdziwienie jednocześnie, ponieważ pamiętałam czasy, gdy to ona się nim opiekowała. Choruje na nieuleczalną chorobę, która momentami odbiera mu siły.

– Nie wiesz, jak to działa? – zapytała wtedy – Przecież już ci mówiłam. W związku opartym na miłości zawsze jedno staje się silniejsze, gdy to drugie podupada.

– Mówiłaś  odparłam i zamyśliłam się głęboko na dłuższą chwilę.

– I to się nazywa wzajemność – dodała i jak zwykle serdecznie się uśmiechnęła.

Najpiękniejsze w tej opowieści jest nie to, co powiedziała Krysia, choć oczywiście miała rację, ale to, że poznała w swoim życiu prawdziwą miłość. Troskę bliskiej osoby, jej wsparcie i zaangażowanie. Cieszy mnie to niezmiernie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz