Pamiętam taką jedną z rozmów z Krysią. To było w okresie jej choroby. Gdy ją odwiedziłam, była w bardzo złym stanie, ponieważ chemia, jak to chemia, spowodowała ogromne osłabienie i spustoszenie w jej organizmie.
– To zadziwiające, że twój mąż jest teraz w tak znakomitej formie – wyraziłam zachwyt i zdziwienie jednocześnie, ponieważ pamiętałam czasy, gdy to ona się nim opiekowała. Choruje na nieuleczalną chorobę, która momentami odbiera mu siły.
– Nie wiesz, jak to działa? – zapytała wtedy – Przecież już ci mówiłam. W związku opartym na miłości zawsze jedno staje się silniejsze, gdy to drugie podupada.
– Mówiłaś – odparłam i zamyśliłam się głęboko na dłuższą chwilę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz