Wspominałam już wielokrotnie, że bardziej wolę góry niż morze. Tego drugiego nawet nie lubiłam, ale z czasem zaczynam się do niego przekonywać. Może dlatego, że rodzi się nad nim coraz więcej pięknych chwil i wspomnień. Wybierając się nad nie, kierujemy się przede wszystkim potrzebami młodych, ale żeby i wilk był syty, i owca cała, postanowiliśmy w tym roku zabrać rowery. Tym sposobem wszyscy byliśmy zadowoleni.
Kiedy młode jeszcze spały (a one potrafią długo!), wyjeżdżaliśmy z M. w trasy. Zwiedziliśmy między innymi okoliczne plaże, w Sztutowie, Jantarze i Kątach Rybackich, i mogliśmy obejrzeć Przekop Mierzei Wiślanej bez konieczności uruchamiania samochodowego silnika, a jednego poranka wybraliśmy się nawet na jagody. Ja zbierałam, M. asekurował.
Co tu dużo gadać. Było pięknie i, biorąc pod uwagę zbiór jagód, z których najbardziej ucieszyła się Nieletnia i pożarła je wzrokiem, zanim jeszcze zdążyła je skonsumować, owocnie!
Jagodobranie pełną parą 😃
💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫
Kilka ujęć z przekopu







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz