niedziela, 24 sierpnia 2025

opóźniony zapłon

Smutna wiadomość obiegła przedwczoraj świat mediów, dlatego mówię informacyjnie do M.:

– Wiesz, że wczoraj zmarł Stanisław Sojka?

– Bez sensu – odpowiada M., a ja wyrapiam gały z zaskoczenia jego reakcją.

– Co bez sensu? Umarł sławny człowiek.

– Ciągle informują, że umarł ktoś sławny, a dlaczego nie powiedzą, że ktoś sławny  się urodził? 

Taka reakcja mogła być wynikiem przesytu tego typu wiadomościami, dlatego dopytuję:

– Jak to ciągle informują?

– A tak to. Najpierw Joanna Kołaczkowska, a teraz Stanisław Sojka.

– To Joanna Kołaczkowska nie żyje? - pytam z niedowierzaniem i odpalam przeglądarkę, żeby się przekonać.

I dopiero teraz do mnie dotarło. Wreszcie rozumiem, skąd wakacyjna opowiastka, jaką przesłała mi Ziębuszka. Napisała wtedy: "Pamięci Joanny Kołaczkowskiej, pięknej i niezwykłej duszy 🤍". I jakoś nie o takiej pamięci pomyślałam, tylko o pamiątkcę na naszym czacie, żeby mogła zająć między nami miejsce. (Braku wyobraźni nie możecie mi chyba zarzucić – matko, prosty komunikat!). Gdy to się stało, byliśmy akurat w Stegnie i mieszkaliśmy w domku, w którym prawie nie było zasięgu. Miałam go za to na plaży, ale wtedy nie miałam głowy do przeglądania bieżących informacji. Skupiałam się raczej na odpisaniu na zaległe wiadomości albo raportowaniu, co u nas.

Zawsze jest smutno, kiedy umiera człowiek. Ktoś komuś bliski i niezastąpiony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz