sobota, 16 sierpnia 2025

Stegna

Do Stegny wyruszyliśmy 12 lipca, ale zanim do tego doszło, odwiozłam Nastolatę na Dworzec Centralny kilka dni wcześniej, ponieważ razem z przyjaciółmi wybierała się na osiemnastkę do kolegi z klasy. Trochę bałam się tej jej wyprawy. Pierwszy raz miała jechać pociągiem. Jednak kiedy pojawiły się problemy w drodze na dworzec – rozkopana Warszawa, cała w remontach, a czas kurczył się jak masło w mikrofali, zapomniałam o wcześniejszym niepokoju. Liczyło się już tylko to, żeby zdążyć na pociąg. Wyścig z czasem i z przeszkodami na drodze – bardzo nierówna walka. W pewnym momencie zestresowałam się tak bardzo, że nie mogłam utrzymać sprzęgła. Nogi roztrzęsione jak galareta odmawiały posłuszeństwa. I to dopiero była walka. Z samą sobą. Na szczęście podróż zakończyła się pomyślnie i po kilku minutach Nastolata wysłała zdjęcie z przedziału w pociągu. Uff...

Droga do Stegny ciągnęła się wyjątkowo długo, ponieważ musieliśmy zboczyć z trasy, żeby zgarnąć Nastolatę z Mazur. Co prawda, podroż trwała ponad 5 godzin, ale w moim odczuciu całą wieczność. Drogi ekspresowe robią robotę – teraz wyraźnie to widzę. Duży kawałek przemierzyliśmy "krajówkami".

Zanim wybraliśmy się na wakacje, przeczytałam zabawny kawał:

– A – mówi Janusz  Miałem pięć dni wolnego i pomyślałem: "Pojadę w Polskę, nad morze. Wypocznę trochę. Pobyczę się na słońcu".

– I jak pogoda? Padało? – pyta kolega.

– Padało – odpowiada Janusz – Ale tylko dwa razy. Raz trzy dni, a raz dwa.

Wyprawy nad polskie morze są ryzykowne. Każdy to wie. Trudno trafić na ładną pogodę i człowiek ma wrażenie straconego czasu. Lipiec był brzydki, wiadomo, ale nam akurat trafił się najbardziej słoneczny tydzień w całym miesiącu, chociaż padało, dwa razy. Raz wieczorem, a raz w nocy. Zabawne zresztą jest to, że gdziekolwiek wyruszaliśmy w czasie naszych lipcowych i sierpniowych wypraw, witało nas słońce. Pogoda jak na zamówienie. Teraz wróciliśmy do Warszawy i co? I jest słonecznie. 

Zapomniałam o najważniejszym. 

Zabraliśmy ze sobą rowery!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz