Ja, rasowa domatorka, spędziłam miesiąc, albo nawet ponad, poza domem. I nie zabrakło spontaniczności – może tylko chwilami – której, jak już dawno uznałam, zwyczajnie nie mam. W tym roku nastąpił jednak przełom, dzięki któremu znalazłam się w miejscach, w których wcale nie planowałam się znaleźć.
Wakacje życia już za mną? Ależ skąd! Mam coraz więcej pomysłów, które zamierzam zrealizować. Niektóre jeszcze w tym roku. Tymczasem pozwolę sobie na wspominanie tych wszystkich pięknych chwil, jakie już za mną. Koniecznie muszę je tu utrwalić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz