Najprostsze rozwiązania, których pomysłodawczynią jest niezastąpiona Kali, są najlepsze.
"Nie życzę sobie, żebyś nachodził mnie w pracy bez wcześniejszego umówienia się ze mną" – napisałam w końcu.
"OK" – odparł.
OK? To ja przez dwa dni gryzłam się z myślami i zbierałam w sobie, żeby on mi teraz napisał OK? W ogromnym napięciu, z jakimś zakorzenionym wewnętrznie lękiem, który nawet na chwilę nie dawał mi spokoju, błąkałam się po domu z kąta w kąt, szukając najwłaściwszych słów, żeby go nie zranić, a jednocześnie przekazać jasny komunikat, a on pisze OK? Bez dyskusji? Bez zająknięcia nawet?
Ano! Bez!
Od teraz Kali już zawsze będzie miała mnie na głowie ;) Aż w końcu dostanę od niej wiadomość: "Nie życzę sobie..." ;))))
Doczekałaś się!
OdpowiedzUsuńNie życzę sobie, żebyś tak rzadko do mnie przychodziła ;) Namawiam Cię na te wspólne herbatki i namawiam, ale jakaś taka oporna mi się wydajesz ;)
Ale pamiętasz, że Cię uwielbiam?
Usuń