sobota, 27 stycznia 2024

przytulenie

Pamiętam taki moment, gdy byłam studentką. Zagubioną, samotną, poranioną. Siedziałam zgarbiona przy biurku w akademiku, a obok mnie nie było nikogo, kto mógłby mi podać pomocną dłoń, pocieszyć, pogłaskać po duszy, która wtedy wyła z bólu. Pełna rozpaczy i niepewności na kartce leżącej naprzeciw mnie napisałam:

"Boże, przytul mnie do siebie". 

Wieczorem poszłam na długi spacer, a później, wracając już, zajrzałam do kościoła, w którym prowadzona była akurat msza. Przysiadłam w kąciku, w pokorze, w beznadziei i wsłuchiwałam się w słowa wypowiadane w kazaniu przez dominikanina. Oniemiałam z wrażenia, albo raczej ze wzruszenia, gdy do moich uszu dotarło ciepłe brzmienie jego głosu:

"Bóg przytula cię do siebie. Czujesz, jak mocno?".

Wtedy chyba spotkałam Go w swoim życiu po raz pierwszy. Dziś znów dostrzegłam Jego obecność. I jestem o niebo silniejsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz