Widziałam wczoraj prawdziwą, bezwarunkową miłość. Tak rzeczywistą, że aż zalała mnie swoim ciepłem. Całkowitą akceptację i oddanie, których nie da się opisać słowami.
– Hej, synek – powiedział tata do dziecka z szacunkiem tak wielkim, że nie da się zmierzyć go żadną miarą – Weź się nie wygłupiaj.
Synek się uśmiechnął, bo dobrze wyczuł żart ojca. Otulony głębokim uczuciem rodziców może rozwijać się we własnym tempie. I osiągnie wiele, nawet jeśli w drodze do celu przeszkadza mu porażenie mózgowe, ponieważ Mama i Tata karmią go wszelkimi możliwymi staraniami, wysiłkami, wytrwałością i... prawdziwą miłością.
Jest moc! Wszyscy wybałuszymy gały, kiedy nas Synek zaskoczy! A zaskoczy na pewno. Zresztą robi to przecież nieustannie. Spryciarz mały potrafiący liczyć w języku angielskim!
Poryczałam się przez Was. Przez tę miłość, którą mi wczoraj pokazaliście (nie pierwszy raz). Dziękuję 💝
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz