Przyjrzałam się swojej historii i decyzjom podjętym w przeszłości. Widzę też wyraźnie, jak wielu wyborów dokonałam, próbując uciec od samej siebie, od przeszłości, którą chciałam bezpowrotnie zakopać. Okazało się ostatecznie, że ucieczka od siebie nie jest możliwa, chociaż czasami myślałam, że w tej kwestii naprawdę osiągnęłam sukces. Wiele obecnych sytuacji pokazuje mi nieustannie, jak bardzo się myliłam. Pocieszam się przede wszystkim tym, że nie byłam świadoma mechanizmów, jakie mną powodowały, choć oczywiście zawsze, kiedy dokonywałam wyboru, byłam przekonana, że robię to rozmyślnie.
Czy ucieczka od siebie może trwać w nieskończoność? Ależ oczywiście! Tylko że wtedy nigdy nie żyje się prawdziwym życiem, ale iluzją, w której można się całkiem wygodnie umościć. Dopiero pytanie wyczytane w którejś z książek: "Co sprawiło, że uciekasz od realnego życia?", otworzyło drogę do głębokich przemyśleń, które doprowadziły mnie do odkrycia jednej z najważniejszych odpowiedzi. Sprawcą był przede wszystkim wstyd. Wielki, nieuświadomiony...
Naprawianie trwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz