Odwiedził mnie mój wychowanek, który naukę w liceum skończył już jakiś czas temu. Pogawędziliśmy troszkę na temat tego, co dzieje się w jego życiu – a dzieje się dużo, co niezmiernie mnie cieszy. Spełnia się w roli, jaką sam dla siebie wybrał, pokonał trudności, które momentami, kiedy był jeszcze uczniem szkoły średniej, wydawały się nie do pokonania. I wcale nie mam na myśli problemów w nauce, bo takich nie miał – wyjątkowo zdolna bestia – ale te osobiste, jakim nie podołałby niejeden dorosły.
– Chciałbym przyjść jeszcze kiedyś do pani na lekcję i pokłócić się zdrowo jak kiedyś – powiedział.
– Ano! To były czasy – odparłam – Ja też za tym tęsknię. Twoja obecność, a w szczególności twoje interpretacje dużo wnosiły. Zawsze miałeś ciekawe spojrzenie na literaturę.
Kiedy odchodził, rzuciłam jeszcze na pożegnanie:
– Pozdrów koniecznie swoją mamę. To bardzo mądra kobieta.
– Wiem! To w końcu najważniejsza kobieta w moim życiu!
I się wzruszyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz