Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ponownie wzięłam się za lekturę Hłaski. Może skłonił mnie do tego wczorajszy ból głowy, który zmusił mnie do polegiwania w ciągu dnia. Przy tej okazji wyodrębniłam kilka ważnych i poruszających mnie w jakiś sposób cytatów, którymi, naturalnie, chętnie się podzielę.
Hłaskę znam od liceum, a pierwszym tekstem, z jakim się zmierzyłam, było opowiadanie z tomu Pierwszy krok w chmurach pt. Ósmy dzień tygodnia. Pamiętam, że gdy zaznajomiłam się z jego treścią, długo ją w sobie przepracowywałam. Nie chciałam i chyba nie byłam gotowa przyjąć brutalności świata, jaką wokół siebie dostrzegał sam autor opisujący realia komunistycznej Polski, więc stanęłam w opozycji do jego przekonań, chociaż i ten świat, który mnie otaczał, wcale nie był kolorowy. Ale na tym właśnie polegało moje życie: we wszystkim, co mnie spotykało, starałam się dostrzec choć okruszek dobra, którym karmiłam się, żeby utrzymać we względnym zdrowiu swoją duszę i swoje ciało. W ostateczności rzeczywistość na przemian potwierdzała albo obalała mity, jakimi żyłam przez długie lata. Dziś pewna jestem jedynie tego, że świat nie jest ani czarny, ani biały, ale składa się z niezliczonej liczby odcieni szarości, przez które raz za razem przebija się promień światła.
Spotkałam w swoim życiu różnych ludzi, którzy w rozmaity sposób na mnie wpływali, ale żadna z osób nie była ani tylko biała, ani tylko czarna – tacy ludzie po prostu nie istnieją. Gdybyśmy mogli zajrzeć w głąb każdej ważnej dla nas duszy, na pewno byśmy się o tym przekonali, a że nie możemy, to przynajmniej próbujemy zrozumieć cudze motywacje, mając czasami do dyspozycji ograniczony zasób materiału, któremu możemy się obiektywnie przyjrzeć. I w taki właśnie sposób postępował Hłasko, konstruując fabuły swoich tekstów. Spoglądał poza to, co widać, jak starali się czynić romantyczni twórcy, choć tych akurat niespecjalnie lubił.
Przeczytałam wczoraj Pięknych dwudziestoletnich, przez długi czas objętych w Polsce cenzurą, ponieważ autora pseudoautobiografii skazano w komunistycznej Polsce "na przemilczenie". Cytaty poniżej pochodzą właśnie z tej pozycji.
💫💫💫
Moja matka, która kazała mi czytać, wepchnęła mi kiedyś Żeromskiego: miałem wtedy 10 lat. Przeczytałem zdanie: ,,Śnica zapuścił sępie spojrzenie swoich źrenic w duszę". Poczułem się zwolniony na zawsze z obowiązku czytania Żeromskiego.
💫💫💫
Staraj się wyobrazić sobie, iż żyjesz gdzieś poza czasem i przestrzenią; staraj się nie zwracać uwagi na bicie zegara. Pamiętaj o tym, co Szatow powiedział do Stawrogina: "Jesteśmy jak dwie osoby, które spotkały się gdzieś w nieskończoności, poza czasem i przestrzenią".
💫💫💫
Nie mam nawet zbliżonego pojęcia o literaturze ojczystej. Przypuszczam, iż zawdzięczam to nauczycielom polskiego, którzy dręczyli mnie zawsze klasycznym pytaniem: "Co poeta miał na myśli?"; wstrętu do czytania "Pana Tadeusza" nie mogę przemóc nawet i dziś. Nauczanie literatury w szkole powinno być karane kryminałem.
💫💫💫
"Niech pan mówi; za każdym razem opowiadając, musi pan budować swoją historię od początku do końca; po jakimś czasie zrozumie pan, które elementy są ważne, a które nie. Chodzi o to, aby pan sam to umiał sobie opowiedzieć". I tak zacząłem opowiadać; mówiłem o tym ludziom w Polsce, w Izraelu; mówiłem o tym poważnym Niemcom; i Arturowi Sandauerowi, który co chwila mi przerywał, mówiąc: „Do czego pan zmierza?”.
💫💫💫
Ważne jest tylko to, że w twoim życiu może nadejść tysiąc dni, w ciągu których nie zdołasz napisać ani jednej kartki. Gdyby mój dorobek pisarski upoważniał mnie do dawania rad młodym, powiedziałbym im: Każdy z was powinien przez jakiś czas pracować dla tajnej policji, aby wyrobić sobie styl i jasność myślenia. Książki trzeba pisać tak jak donosy, pamiętając przy tym, że głupio napisany donos może zniszczyć przede wszystkim ciebie.
💫💫💫
Książki warto pisać tylko wtedy, jeśli przekroczy się ostatnią granicę wstydu; pisanie jest rzeczą bardziej intymną od łóżka; przynajmniej dla mnie.
💫💫💫
Ostatni cytat zatrzymał mnie na dłużej. I nie chodzi o pisanie książek, ale o pisanie w ogóle. To przecież zawsze odsłonięcie własnego wnętrza, nawet jeśli opowieść stanowi fikcję literacką. Myślę, że celniej niż Ziębuszka nie dało się skomentować powyższych słów:
To chyba ta szczerość [...]
Jest potrzebna również,
gdy pisze się wyłącznie dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz