Kiedy siedziałam na plaży i znosiłam cierpliwie układające się namolnie na moim ciele promienie słońca, podbiegła do mnie mała dziewczynka. Wnikliwie spojrzała najpierw na mnie, a później na kukurydzę, którą akurat trzymałam w ręce, ponieważ jej właścicielka mierzyła się z morskimi falami.
– Jak będę duża – powiedziała dziewczynka – Też zjem kukurydzę. Teraz jej nie lubię.
– Rozumiem – zareagowałam natychmiast – Na wszystko w życiu przychodzi czas.
– Jak byłam mała, nie lubiłam gotowanej marchewki z rosołu, ale teraz już lubię – zgrabnie przysiadając się do mnie i zajmując większą część niewielkiego kocyka, dodała młodziutka rozmówczyni mająca, na oko, nie więcej niż sto centymetrów wzrostu.
– To teraz już nie jesteś mała? – zapytałam z ciekawości.
– Nie!
– Duża też nie jesteś?
– Nie! – znów zdecydowanie odparła dziewczynka.
– To jaka jesteś? – dopytałam.
– Mam cztery lata – odpowiedziała z dumą – We wrześniu pójdę do średniaków!
Przedszkolny średniak to już poważny wiek. Racja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz