Ponieważ uczniowie ze szkoły, w której pracuję, mieli w tym tygodniu mniej lekcji niż zwykle, co wiązało się z odbywającymi się od poniedziałku do środy rekolekcjami, sumiennie przypominałam swoim klasom o konieczności udania się do kościoła zaraz po opuszczeniu szkoły.
Pół żartem, pół serio. Jak to ja.
– Ale ja nie wierzę w Boga. Jestem ateistką – deklaruje stanowczo jedna z moich uczennic.
– Do kościoła chodzić trzeba, żeby dostać się do nieba -– przytaczam jak mantrę maksymę zasłyszaną we wczesnym dzieciństwie na lekcji religii.
– Proszę pani, ja będę w niebie, jak zdam w tym roku z polskiego.
Matko bosko (!) i wszyscy święci, kto to dziecko uczy polskiego?
(3 kwietnia 2019)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz