wtorek, 10 lipca 2018

czekolada

Mój dzień, mój czas.
Wykładam się na balkonie z nogami anielsko-dziwnie uniesionymi w stronę wschodzącego słońca i pełna ekstazy w głosie oznajmiam:

– Za dwa dni będę jak czekolada!

– Ty już jesteś jak czekolada – rzuca małolata w moim kierunku.

Cieszę się w duchu, uzmysławiając sobie, że szybkie i potajemne podkradanie promieni słońca w drodze Z i DO jednak przyniosło oczekiwany skutek. 
Satysfakcja najwyższego stopnia!

– Jesteś jak czekolada – powtarza półgłosem brzdąc przebrzydły i dodaje – Tylko że biała.

(10 lipca 2018)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz