Mocna w gębie, słabsza w nogach – jak na polonistkę przystało – zagalopowałam się wczoraj podczas lekcji:
– Czy pamiętacie może nastroje panujące u schyłku poprzedniego wieku, gdy ożyły nagle wszystkie Nostradamusy, Baby Wangi i inni ojcowie Klimuszki, a ludzkość pogrążyła się w niepokoju, spodziewając się rychłego końca świata? - zapytałam, wstyd przyznać, bez namysłu.
Młodzież spojrzała na mnie podejrzliwie, ze zdziwieniem trochę, i – chyba na szczęście – zanim wcisnął mi się na usta dekadentyzm w parze z fin de siècle, których istotę chciałam omówić poprzez luźną analogię do wydarzeń z końca XX wieku, oprzytomniałam.
Siedział przede mną rocznik 2003!
Czy koniec świata był tak dawno temu?!
(8 października 2020)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz