Wymyślają dziś ludzie jakieś dziwactwa, smartdomy. Udoskonalają je później, unowocześniają i automatyzują na nieszczęście – głównie moje. Podobno wystarczy piknąć, pryknąć albo zagadać na przykład do kaloryfera, żeby wszystko działało, jak należy. Mojemu opowiedziałam już nawet historię swojego życia, żeby zaczął grzać, a ten nic. Wychodzę zmarznięta z łazienki i słyszę: „To wszystko jest bardzo intuicyjne”. Doprawdy? Jak do tej pory, a minęło bardzo niewiele czasu, zdążyłam pokłócić się z lodówką, z dzwonkiem i piekarnikiem. Do świateł w przedpokoju się nie odzywam, bo włączają się mendy nawet wtedy, gdy wcale ich o to nie proszę.
No intuicyjne to wszystko!
Jak intuicyjne, to ja chyba jakaś niekompatybilna jestem.
(14 kwietnia 2021)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz