– Po co mi to było? – zapytała pogrążona w żalu Dusza – Po ponaddwudziestoletniej znajomości musimy się rozstać. Zostaje tylko ból i łzy. Trzeba było się nie angażować.
– Ale w czasie tych lat chyba coś dostałaś? – zapytał Rozum.
– Och – westchnęła głośno Dusza – Oczywiście. Ogrom wsparcia, troski, uwagi, życzliwości. Godziny rozmów, kilka spotkań. I matczyną miłość.
– Matczyną miłość? – zdziwił się Rozum.
– Tak. Matczyną miłość. Ktoś mądry powiedział mi kiedyś, że mogę mieć taką matkę, jaką tylko chcę. Ponieważ ONA łączyła w sobie cechy tej wymarzonej, odważyłam się powiedzieć, że chciałabym, żeby była moją mamą.
– I co powiedziała?
– Moje dziecko, przecież od dawna nią jestem!
(8 października 2022)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz